Cześć! Tu Monika – ta od mydeł.
Lubię dzielić się tym, jak zrobić własne, naturalne mydła i jak zaprzyjaźnić się z naturą, bo wierzę w jej moc.
Prywatnie? Najpierw jestem mamą szóstki dzieci. To właśnie one były powodem, dla którego rozpoczęłam przygodę z mydłami. Teraz cała nasza rodzina myje się tylko moimi wyrobami i nawet nie chcą słyszeć o żadnych innych. Znajomi żartują, że to już nałóg – i coś w tym pewnie jest. 😄
Obecnie mieszkam za granicą, w rodzinie patchworkowej (i to jest przygoda sama w sobie!). Mam u boku męża – biochemika i totalnego pasjonata naturopatii. Nasze pogaduchy o roślinach i ich właściwościach nieraz otworzyły mi oczy na rzeczy, których żaden kurs nie nauczy. Wyniosły też moją wiedzę o samym mydlarstwie na zupełnie inny poziom.
Jestem wielką fanką natury ogólnie – najlepiej odpoczywam w lesie albo na łące. Nic tak nie poprawia nastroju jednocześnie uspokajając jak pobyt na łonie natury. No, może jedynie aromatyczna kąpiel albo dobra herbata w pięknym kubku (choć nie jednym konkretnym, raczej jednym z wielu – mam do nich słabość!). No i tak, przyznaję się, jestem herbacianym łasuchem 😉
Jestem też molem książkowym, ale raczej takim z obsesją na punkcie wiedzy, niż relaksu. Książki pochłaniam, bo mój mózg chyba żywi się ciekawostkami jak płuca tlenem. Czytam o naturze, o człowieku, psychice, ciele, duszy – wszystko mnie kręci, jeśli tylko dotyka holistycznego podejścia do życia i człowieka. Bez tego czuję się… nieswojo.
A zawodowo? Jestem soloprzedsiębiorczynią – konsultantką kryzysową, coachem-mentorem kryzysowym (szczególnie satysfakcjonuje mnie pomaganie w rozwoju pokryzysowym).
No i jestem twórczynią marki Pokochaj Mydła, która jest częścią mojego większego projektu Naturalne Rozwiązania.
Moje największe hobby – a może już pasja? – to właśnie naturalne mydła. Ich tworzenie to dla mnie relaks, pole do popisu dla kreatywności i wieczna okazja do eksperymentowania (czasem z mniejszym, czasem z większym sukcesem, ale zawsze z frajdą).
A jak to się stało, że w ogóle zajęłam się robieniem mydeł?
Możesz o tym przeczytać we wpisie: Moja droga do mydlarstwa.
